Informacja: Telefon 12 44 31 560   e-mail info@proxicar.pl   status gg 48785597

Test: Citroën C5 Tourer




Przywykliśmy przez ostatnie lata, że do samochodu segmentu D silnik o pojemności skokowej rzędu 2 litrów, to norma, a w czasach, gdy auta szybko przybierały na wadze – wręcz niezbędne minimum. Ponieważ jednak w międzyczasie weszła w życie norma czystości spalin Euro5, a postęp technologiczny nieustannie parł naprzód, dwulitrowe silniki zaczynają się wydawać czymś zbytecznym, choć do niewielu to jeszcze dociera. Osobiście wprawdzie również jestem zwolennikiem teorii, że nic nie zastąpi pojemności ;-) ale rzeczywistość pokazuje, że nawet z niewielkich silników można dziś dość bezpiecznie wykrzesać całkiem sporo mocy, a i momentu obrotowego też brakować nie powinno.

Przykładem takiego samochodu jest choćby okazały, duży i przestronny Citroën C5. Mieliśmy przyjemność jakiś czas temu testować wersję kombi (Tourer) tego auta napędzaną benzynowym silnikiem 1.6 THP generującym 156 KM mocy. To dobrze znana na rynku jednostka reprezentująca rodzinę silników opracowanych wspólnie przez PSA Peugeot Citroën oraz BMW Group trafiająca do całego szeregu modeli produkowanych przez oba koncerny. To Silnik Roku (Engine of the Year) w kilku już kolejnych edycjach prestiżowego konkursu. Czy jednak poradzi sobie z nielekkim przecież kombiakiem segmentu D, zwłaszcza po jego załadowaniu? Czy nie dostanie zadyszki podczas wyprzedzania? Czy nie będzie dużo palił napędzając całą tę masę?

Citroëna C5 testowaliśmy już dwu-, a w zasadzie nawet trzykrotnie. Raz była to przyjemna wersja Exclusive napędzana sześciocylindrowym silnikiem wysokoprężnym 2.7 HDi, którą zaprezentowaliśmy w tekście zatytułowanym „Nowy Citroën C5 – Wysiąść? Ale po co???” opublikowanym pod koniec sierpnia 2008 roku. Później, w marcu 2010 roku, pojechałem C5-tką do Genewy, na salon samochodowy oczywiście, a wrażenia z jazdy nieco doposażoną wersją Confort napędzaną dwulitrowym tym razem dieslem opisałem w tekście „Citroën C5 – lepszy od samolotu?”. Pochyliliśmy się też nad pierwszą generacją Citroëna C5 z widlastą benzynową szóstką pod maską doceniając jej komfort i pluszowość, ale śmiejąc się nieco z designu, czemu daliśmy wyraz już w tytule „Citroën C5 – koreańska stylistyka, francuski komfort”.

Dziś trzeci już na naszych łamach test Citroëna C5 nowej generacji, ale pierwszy obejmujący nadwozie kombi i pierwszy dla tej wersji z silnikiem benzynowym. Choć pewnie parę osób, z Vifo na czele, stwierdzi, że raczej „z silniczkiem” ;-) I choć w dużej mierze się z tym naszym Czytelnikiem zgadzam, to przyznam się, że 156-konna jednostka THP zadziwiająco dobrze radziła sobie z testowanym samochodem.

Czy to musi dziwić? Pojemnościowo trochę może, ale przecież jeszcze dekadę temu wielu z nas jeździło samochodami tego segmentu (Xantia/C5, 406/407, Laguna) napędzanymi silnikami benzynowymi 1.8-2.0 generującymi moc maksymalną rzędu 100-130 KM. Moja ówczesna Xantia 1.8 16v dysponowała mocą 112 KM i potrafiła się całkiem sprawnie przemieszczać, a mocniejsze od niej 2-litrówki były jeszcze szybsze przy podobnym zapotrzebowaniu na benzynę. Owszem, Xantia była lżejsza od opisywanej teraz C5-tki, ale też mocy miała o jakichś 40% mniej. A że pojemność skokowa była większa? W gruncie rzeczy niewiele przecież. Może więc C5 z 1,6-litrowym benzyniakiem, zaturbionym w dodatku, nie okaże się takim szalonym pomysłem, jak to się może wydawać?

Pojechałem więc do Warszawy, żeby z parku prasowego Citroën Polska odebrać to przestronne kombi z ciasnym silniczkiem ;-) Czekał na mnie samochód biały, po ostatnim delikatnym liftingu, który wzbogacił C5-tkę o LED-owe światła do jazdy dziennej, jakie poprowadzono w charakterystyczny dla Citroëna sposób – giętą linią dającą wrażenie ciągłego źródła światła, a nie – jak u wielu producentów – linii punktowych źródeł światła. Wygląda to ładnie, a nawet intrygująco, zaś z całą pewnością inaczej, a za to przecież cenimy tę francuską markę. A stylu przecież aktualnemu C5 odmówić nie sposób – to samochód o liniach jednocześnie eleganckich i dynamicznych. Również w wersji Tourer, czyli kombi, prezentuje się świetnie. Może nawet lepiej, niż w odmianie trójbryłowej! To mnie jednak nie dziwi, bo już na przykład Xantia w tej postaci była, moim zdaniem, jednym z najpiękniejszych kombi na rynku – zachwycała lekkością bryły, płynnością linii, zwartością designu.

Wróćmy jednak do C5. Większość ludzi w Polsce wychodzi z założenia, że jeżeli kupuje się kombiaka segmentu D, to koniecznie z dieslem pod maską. Jako zwolennik silników benzynowych, co wynika z obaw o wysokie koszty obsługi jednostek wysokoprężnych, z dużym zainteresowaniem podszedłem do propozycji przetestowania C5-tki zasilanej benzyną. Owszem, silnik 1.6 THP, to złożona jednostka, a z rynku dochodzą czasem wieści o problemach z tym motorem, jednakże śmiem twierdzić, że porównywalny diesel na pewno nie będzie tańszy w obsłudze, choć być może w eksploatacji pojmowanej jedynie jako spalanie – owszem. Ale wcale nie o jakieś szokująco wielkie ilości i wartości, więc warto się zastanowić nad zakupem tego samochodu właśnie z silnikiem benzynowym.

źródło : francuskie.pl


Wiadomość z dnia: 30-12-2013, 19:08


Dobierz do auta

Producenci


Newsletter

jestem na allegro
Fanpage Google Plus